close
Tanie Zaakwaterowanie
userad56
Reklama
userad57
Reklama
userad58
Reklama
userad59
Reklama
userad60
Reklama
userad61
Reklama
userad62
Reklama

Karetka przyjechała, ale nie dotarła do poszkodowanej. Pomoc wezwano ponownie. Pogotowie wyjaśnia sprawę [FOTO]

  • 112
  • Radio Sudety 24
  • date_range 2026-08-17
  • whatshot 1335
Karetka przyjechała, ale nie dotarła do poszkodowanej. Pomoc wezwano ponownie. Pogotowie wyjaśnia sprawę [FOTO]

Świadkowie wypadku, do którego doszło w niedzielę nad rzeką Bystrzycą w Świdnicy, byli oburzeni działaniami zespołu Pogotowia Ratunkowego. Karetka odjechała bez odnalezienia poszkodowanej i mimo próśb nie zawróciła. Do sytuacji odniosła się dyrektorka Pogotowia Ratunkowego w Świdnicy.

Do wypadku
 doszło 16 sierpnia nad rzeką na wysokości centrum handlowego przy ul. Kliczkowskiej. Kobieta spacerująca z mężem brzegiem Bystrzycy, spadła do koryta rzeki, doznając poważnego urazu głowy. 

Zdarzenie zobaczyli jadący po drugiej stronie rzeki rowerzyści i pani Violetta, która spacerowała od strony ul. Kliczkowskiej razem z córką. – Ona miała całą głowę we krwi, była nieprzytomna – opowiadają. – Ten mur jest tak wysoki, że nie byliśmy w stanie jej sami wyciągnąć na brzeg.

Mąż i świadkowie dzwonili na 112. – Był problem z podaniem lokalizacji – opisuje jeden z mężczyzn. Pani Violetta wraz z córką zobaczyły, jak podjeżdża karetka. – Ale od drugiej strony sklepów, tam nic nie było widać. Nawet nikt nie wysiadł i odjechali. Pobiegłam za nimi i jak zawrócili na rondzie, zatrzymałam ich. Tłumaczyłam, że kobieta jest nieprzytomna, zakrwawiona, ale od chyba lekarki usłyszałam, że mają już inne wezwanie i mamy jeszcze raz dzwonić. Ja nie wiem, jak tak można.

Na miejsce jako kolejni dotarli ok. 19.44 policjanci, a tuż za nimi strażacy. Wspólnie udzielali kobiecie pierwszej pomocy i wydostali ją na brzeg. Początkowo zadysponowano na miejsce Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, ale śmigłowiec został odwołany. Kolejna karetka dojechała ok. 20.13. - 54-letnia kobieta została przetransportowana do szpitala. Z informacji uzyskanych od lekarzy wynika, że przeszła badanie tomografem, zszyto także ranę na głowie. W szpitalu odzyskała przytomność. Medycy zadecydowali także o kolejnych badaniach w kierunku urazu kręgosłupa - poinformowała asp. Magdalena Ząbek.

Dlaczego pierwszy zespół pogotowia odjechał z miejsca zdarzenia i nie zareagował na informacje świadka?

- 16 sierpnia 2026 r. o godz. 19:24 zespół ratownictwa medycznego został zadysponowany pod wskazaną w zgłoszeniu lokalizację przy ul. Kliczkowskiej 33. ZRM przybył pod wskazaną lokalizację o godz. 19:32, jednak nie odnalazł tam osoby, której dotyczyło wezwanie. Kierownik zespołu skontaktował się z dyspozytorem medycznym, który polecił zakończenie zlecenia. Niemal natychmiast, o godz. 19:34 zespół otrzymał dyspozycję wyjazdu do kolejnego zdarzenia - informuje Beata Szczepankowska, dyrektorka Pogotowia Ratunkowego w Świdnicy.

- Należy podkreślić, że to dyspozytor medyczny, na podstawie informacji uzyskanych ze zgłoszenia oraz aktualnej sytuacji operacyjnej, podejmuje decyzję o zadysponowaniu ZRM i określa priorytet wyjazdu. Zespół ratownictwa medycznego realizuje otrzymane dyspozycje i nie podejmuje samodzielnie decyzji o wyborze zdarzenia, do którego ma się udać. Po otrzymaniu kolejnego zgłoszenia dotyczącego tego zdarzenia, zawierającego bardziej precyzyjne wskazanie lokalizacji, zadysponowano ZRM, który dotarł na miejsce po 5 minutach od zadysponowania - dodaje szefowa stacji.

- Wstępna analiza dokumentacji nie potwierdza zatem, że pierwszy zespół dotarł do osoby poszkodowanej, a następnie odjechał bez udzielenia pomocy. Zespół dotarł pod lokalizację wskazaną w zgłoszeniu, gdzie nie odnalazł osoby wymagającej pomocy, a następnie wykonał polecenie dyspozytora medycznego - przekazuje dyrektorka. Warto przypomnieć, że świadek zdarzenia informuje, iż nikt z karetki nie wysiadł i nie szukał poszkodowanej.

- Jednocześnie wyjaśnienia wymagają okoliczności dotyczące informacji przekazanej zespołowi przez świadka już po jego odjeździe z pierwotnie wskazanego miejsca. Czynności wyjaśniające zostały niezwłocznie podjęte, w tym zwrócono się do członków zespołu o szczegółowe ustosunkowanie się do przebiegu zdarzenia - kończy Beata Szczepankowska.

Po zakończeniu czynności wyjaśniających wrócimy do tematu.


Tagi: