Strzegom na kliszy: Łukasz Grzelik i magia analogowej fotografii [FOTO]
Od kilkunastu lat pasjonuje się fotografią i systematycznie uzupełnia ogólnopolskie archiwa zdjęciami gminy Strzegom. Choć korzysta z aparatu cyfrowego, dostrzega ogromny potencjał w fotografii analogowej. Mowa o mieszkańcu Strzegomia, Łukaszu Grzeliku, który zachwyca odbiorców aktualnym wizerunkiem miasta uwiecznionym na klasycznej kliszy fotograficznej.
- Największą radość sprawia mi fotografowanie architektury Strzegomia. Daje mi to możliwość połączenia miłości do naszego miasta z pasją do fotografii. Lubię też spontaniczne wyjścia na wydarzenia kulturalne – zapewnia Łukasz Grzelik.
.JPG)
Swoją przygodę z fotografią analogową strzegomianin rozpoczął w 2014 roku od eksperymentów.
– Przeglądając zdjęcia w albumie czułem, że czegoś im brakuje, że coś robię źle. Wtedy natknąłem się na artykuł o głębi ostrości. Zakupiłem swój pierwszy jasny obiektyw i zacząłem testować efekt rozmytego tła. Szukając inspiracji w Internecie, trafiłem na serię zdjęć z rozmytym, ale również charakterystycznie zakręconym tłem. Po wymianie kilku wiadomości dowiedziałem się, że ten efekt można osiągnąć, łącząc aparat cyfrowy z analogowym obiektywem. Krok po kroku rozwijałem tę technikę – najpierw kupiłem adapter, potem analogowy obiektyw, a po kilku latach wróciłem do fotografii w pełni analogowej – wspomina fotograf.
.jpg)
.jpg)
Od tego czasu Łukasz Grzelik postanowił dokumentować architekturę Strzegomia i udostępniać swoje prace w internetowych bazach, takich jak polska-org.pl czy fotopolska.eu. Fotograf działa dwutorowo – wykorzystuje zarówno aparat cyfrowy, jak i klasyczny zestaw analogowy.
- Zdjęcia cyfrowe weszły w doskonałość co sprawiło, że pewnego rodzaju „ułomność” fotografii analogowej stała się jej pięknem. Cyfra na pierwszy rzut oka wydaje się lepsza, ale po chwili można zauważyć, że to właśnie analog jest piękny, jest prawdziwy. Światło wpuszczone przez obiektyw do aparatu „maluje" obrazek na fizycznej kliszy, a nie matrycy cyfrowej. Zdjęcia analogowe są w 100% nasze. To my decydujemy o każdym detalu, począwszy od zakupu filmu (czarno- biały czy kolor, niska czy wysoka czułość), założeniu kliszy, zrobieniu zdjęcia i zaniesieniu filmu do wywołania. Unikamy efektu robinia 10 tych samym ujęć i żmudnej selekcji - jak wybrać to najładniejsze – wyjaśnia miłośnik analogowej fotografii.
Proces wykonania analogowego zdjęcia wymaga precyzji i cierpliwości.
– Wychodząc z aparatem analogowym, jesteśmy już przygotowani, wiemy, co chcemy uchwycić i jaki efekt uzyskać. Docieramy na miejsce, sprawdzamy kadr przez wizjer i ustawiamy aparat. Na światłomierzu wprowadzamy czułość filmu, odczytujemy parametry naświetlenia, ustawiamy czas migawki i wartość przysłony, a następnie ostrość. Dopiero wtedy naciskamy mechaniczną migawkę, słyszymy jej charakterystyczny dźwięk i ręcznie przewijamy klatkę filmu. Po skończeniu całej rolki przewijamy ją ręcznie, wyjmujemy w absolutnej ciemności i wysyłamy do wywołania – opisuje Łukasz Grzelik.
Fotografia analogowa wymaga nie tylko umiejętności, ale i dodatkowego czasu oraz kosztów związanych z zakupem i obróbką kliszy.
– Koszt kolorowego filmu na 36 klatek to około 50 zł, czarno-białego około 30 zł. Do tego dochodzą koszty wywołania, skanowania negatywu, wydruku zdjęć oraz ewentualnej wysyłki do laboratorium. W sumie za jedną rolkę wywołanych zdjęć trzeba zapłacić od 100 do 130 zł – wylicza fotograf.
– Cena może wydawać się wysoka, ale radość z zabrania na urlop aparatu analogowego i przywiezienia z wakacji zaledwie 36 unikalnych kadrów, które następnie wywołamy i z celebracją umieścimy w albumie fotograficznym, jest absolutnie niesamowita – zapewnia Łukasz Grzelik.
Na razie pasję Łukasza Grzelika można podziwiać w internetowych galeriach, gdzie udostępnia swoje fotografie. Każde z nich to nie tylko obraz miasta, ale także hołd dla tradycyjnej fotografii i jej unikalnego uroku. Pozostaje mieć nadzieję, że fotograf niebawem zdecyduje się zrobić wystawę swoich prac w mieście.
zdjęcia z prywatnej kolekcji Łukasza Grzelika:
zdjęcia z prywatnej kolekcji Łukasza Grzelika:
Tagi:





