Świst strzał przy Zamku Roztoka [AUDIO + FOTO]
83. uczestników z Polski, Anglii i Ukrainy wzięło udział w zawodach łuczniczych, które odbyły się w klimatycznej scenografii zabytkowego parku przy Zamku Roztoka. - Nie spodziewaliśmy się, aż takiej frekwencji i wielopokoleniowości zawodników. Najmłodszy miał 4 lata - tłumaczy Wioletta Bezusa, organizatorka zawodów.
Rywalizacja odbyła się w ramach 4 Rundy VI Edycji DLŁT-2020. 20 września br. łucznicy konkurowali ze sobą, podzieleni na 5 grup, aż na 7 stanowiskach równocześnie. Duch rywalizacji wydawał się jednak pozostawać na drugim planie, ponieważ górę brała możliwość wspólnego spotkania i wymiany doświadczeń. Nie zabrakło także wielopokoleniowych akcentów.
- Pasją zaraziła mnie babcia Wiesia i dziadek Janek, którzy są dzisiaj ze mną. To oni pokazali mi, jak się strzela i teraz bardzo lubię wspólne wyjazdy na zawody. To jest świetna zabawa - powiedziała 9-letnia Zuzia.
Typ łuku, długość strzały i osprzęt mają znaczenie, ale zawodnicy jednogłośnie potwierdzają, że najbardziej liczy się oddanie pasji, która z czasem staje się sposobem na życie. Pytani o budżet, jaki trzeba przeznaczyć na zakup łuku i akcesoriów, tajemniczo się uśmiechają.
- Trudno powiedzieć, ile trzeba wydać na sprzęt. Można zacząć od łuku za 500 zł, ale taki profesjonalny to wydatek 5-6 tys. zł. Warto także pamiętać, że wysokiej klasy strzała potrafi kosztować nawet 50 zł, a te niestety często się tarci podczas treningów czy zawodów - tłumaczył Jan Napruszewski, łucznik ze Stradomii Wierzchniej.
Początkujący z pewnością mogą liczyć na wsparcie doświadczonych koleżanek i kolegów, ponieważ łucznicy wydają się być jedną wielką rodziną. Po zawodach odbył się grill oraz wspólne zwiedzanie Zamku Roztoka.
Zachęcamy do wysłuchania reportażu z wydarzenia:
Tagi:





