Zbiera tony śmieci, bo nie lubi bałaganu [AUDIO+FOTO]
Waldemar Woźniak nazywany jest lokalnym supermenem, bo od momentu przejścia na emeryturę sprząta okolice powiatu świdnickiego. Robi to bezinteresownie i w wielu przypadkach w pojedynkę. 72-latek tak się rozpędził, że zebrał już ponad 100 ton odpadów i trudno go zatrzymać!
- Kocham przyrodę, ale nie lubię bałaganu. Kiedy widzę śmietnik na łonie natury to budzi się we mnie coś takiego, że na następny dzień podciągam rękawy, biorę rękawiczki, worki i zaczynam sprzątać. Przez dwa i pół roku zebrałem ponad 100 ton, a od stycznia tego roku pond 30 ton odpadów – wskazuje Waldemar Woźniak.
Ekolog sprząta nie tylko w lasach, ale i przy rzekach oraz drogach powiatowych. Pan Waldemar po wszystkim powraca do miejsc, które posprzątał i monitoruje ich stan.
- Moje akcje są spontaniczne, podobnie jak ludzie, którzy się w nie włączają. Rozpoczęcie i zakończenie prac staram się zgłaszać do odpowiednich instytucji, aby zapewnili mi worki i kontenery. Największą satysfakcję sprawia mi jednak to, kiedy na oczyszczonych obszarach widzę pojawiające się zwierzęta – dodaje z troską ekolog.
Pan Waldemar do tej pory przemieszczał się na akcje sprzątania 15-letnim, wysłużonym Volkswagenem Foxem, który niestety odmówił posłuszeństwa. Wówczas jedna z sympatyczek ekologa, pani Agata, rozpoczęła zbiórkę pieniędzy na nowy pojazd. Internauci w mgnieniu oka zebrali 38 tysięcy złotych, sugerując zakup terenówki, dzięki której pan Waldemar byłby w stanie dojechać w niedostępne do tej pory miejsca. Okazało się jednak, że to za mało, aby kupić tego typu auto w „dobrym” stanie. Dlatego ruszyła kolejna zbiórka, dzięki której pan Waldemar ma szansę zyskać skuteczne i niezawodne narzędzie do pracy – LINK
Tymczasem ekolog, nie czekając na sprawny samochód, wciąż sprząta i świetnie sobie radzi, czerpiąc ogromną satysfakcję z pracy społecznej.
Fot. Archiwum prywatne Waldemara Woźniaka.
Fot. Archiwum prywatne Waldemara Woźniaka.
Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy:
Tagi:










